Drugiego lutego 2026 roku Waszyngton i Nowe Delhi ogłosiły umowę handlową zakładającą wzajemną obniżkę ceł w ich bilateralnym handlu. Oświadczenia z następnych dni pokazały jednak, że jest to dopiero zapowiedź umowy – jest ona dalej negocjowana. Tym bardziej niejasna jest kwestia rosyjskiej ropy naftowej jako elementu tego porozumienia. Rząd USA twierdzi, że Indie zgodziły się nie tylko obniżyć swoje cła, ale również zaprzestać importować ropę z FR. Nowe Delhi jednak tego nie potwierdza. Sytuację skomplikował jeszcze bardziej wyrok Sądu Najwyższego USA z 20 lutego, który nie uznał zeszłorocznej podwyżki amerykańskich ceł. Oznaczałoby to wytrącenie głównego narzędzia nacisku administracji Trumpa na Indie. Nowe Delhi bowiem miało obniżyć swoje cła w odpowiedzi na podwyżkę ceł amerykańskich, a status prawny tej podwyżki jest chwilowo nieznany. W wyniku tego zwrotu akcji Indie odłożyły negocjacje umowy. Nie ma zatem jasności, czy uległy również w sprawie importu rosyjskiej ropy.
Ani kroku do tyłu, czyli negocjacje Indie-USA w 2025
Negocjacje umowy handlowej między Indiami a USA okazały się serialem pełnym zwrotów akcji. Na początku swojej kadencji prezydent Trump zapowiedział podniesienie ceł na import do USA. Rząd indyjski miał najwyraźniej nadzieję, że eksport towarów z jego kraju do Stanów Zjednoczonych nie zostanie tą podwyżką objęty (a miała ona uderzyć w wiele państw). W tym celu w pierwszej połowie roku 2025 między dwoma państwami kursowały delegacje wysokiego szczebla. Podejrzewano, że w ramach tych negocjacji Indie próbowały zaoferować obniżkę niektórych swoich ceł na amerykańskie towary w zamian za wycofanie przez Waszyngton podwyżki ceł na towary indyjskie. Kompromisu jednak nie osiągnięto: w sierpniu towary indyjskie zostały objęte podwyżką, w efekcie której cła wynosiły teraz 50% ich wartości.
Ponadto w ostatniej fazie negocjacji prezydent Trump nagle zaczął traktować Nowe Delhi ostrzej, wypominając Indiom import rosyjskiej ropy naftowej. Rząd indyjski został zatem postawiony w trudniejszej sytuacji, bowiem administracja w Waszyngtonie zaczęła mu stawiać dwa warunki: obok obniżki indyjskich ceł, wycofanie amerykańskiej podwyżki ceł zaczęło również być uzależniane od zaprzestania indyjskiego importu rosyjskiej ropy (kwestię tę poruszałem w jednym z poprzednich blogów OSA). Indyjsko-amerykańskie negocjacje ciągnęły się do końca zeszłego roku, ale dalej bez rezultatu, mimo że niektóre branże indyjskie gospodarki najwyraźniej dotkliwie odczuły podwyżkę ceł.
Stany gonią Europę, czyli dwie umowy z początku 2026
W trakcie tego impasu swoją umowę o wolnym handlu ogłosiły Unia Europejska i Indie, co było o tyle zaskakujące, że według mediów negocjacje między nimi również były trudne. Tak jak w wypadku układu z Waszyngtonem, porozumienie Indii z UE zakłada przede wszystkim wzajemną obniżkę ceł na towary (umowę tę podsumowałem z kolei w tym blogu OSA). Umowę ogłoszono 27 stycznia 2026, choć do chwili pisania tych słów nie została jeszcze tak naprawdę zatwierdzona przez instytucje unijne. Ledwie sześć dni później, drugiego lutego 2026, Waszyngton i Nowe Delhi nagle ogłosiły porozumienie handlowe. W następnych dniach, podczas wizyty indyjskiego ministra spraw zagranicznych w stolicy USA, stało się jasne, że umowa istnieje tylko w zarysie i dopiero trwają jej negocjacje.
Według doniesień medialnych o przedwczesnym ogłoszeniu niedokończonego porozumienia miał zaważyć telefon prezydenta Trumpa do premiera Modiego z dnia drugiego lutego. Można jedynie spekulować, że nagły pośpiech prezydenta USA wynikał z próby dogonienia Europy. Skoro Unia zawarła swoje porozumienie gospodarcze z Indiami, Waszyngton miał wizerunkową potrzebę ogłosić swoją umowę jak najszybciej.
Oznacza to jednak, że wiemy o niej bardzo mało, gdyż jest dopiero doszlifowywana; miała zostać ostatecznie zawarta w kwietniu 2026. W mediach już teraz ogłoszono, że amerykańskie cła na indyjskie towary zostaną znacznie zredukowane: z poziomu 50% do 18%. Podobnie media informują, że obniżone zostaną indyjskie cła na towary amerykańskie, acz nie podano, w jakiej skali. Już teraz wywołało to obawy, że Nowe Delhi ustąpiło zbyt bardzo i zgodziło się na przykład na obniżkę ceł na produkty rolne, czego nie życzą sobie liczni indyjscy rolnicy. Indie miały też zobowiązać się nabyć amerykańskie produkty o łącznej wartości 500 mld USD w ciągu następnych pięciu lat. Pochopna forma ogłoszenia umowy i jej mglisty kształt wywołały dużo wątpliwości i krytykę w Indiach – niektórzy obserwatorzy uznali, że Nowe Delhi okazało się zbyt ustępliwe.
Dodatkowe kontrowersje wywołała kwestia rosyjskiej ropy naftowej. Jak pamiętamy, zaprzestanie jej importu było warunkiem stawianym przez administrację w Waszyngtonie. Tu powstał zastanawiający dwugłos: w kilku deklaracjach administracji Trumpa wygłoszonych od drugiego lutego podkreślano, że w ramach umowy handlowej Nowe Delhi zobowiązało się nie importować rosyjskiego surowca. Jednakże to samo nie zostało wspomniane w żadnej wypowiedzi strony indyjskiej. Nowe Delhi głosi jedynie, że porozumiano się w sprawach handlu dwustronnego – tak jakby nie było żadnego porozumienia w sprawie rosyjskiej ropy.
Zastanawiające jest jednak, że 5 lutego 2026 rzecznik indyjskiego MSZ uchylił się od odpowiedzi na pytanie, czy jego kraj zaprzestanie importu ropy z FR. Można spekulować, że gdyby Indusi powiedzieli tu Amerykanom stanowcze ,,nie’’, to mogliby równie dobrze powiedzieć to publicznie. Jeśli zatem Waszyngton przedstawia sprawę jednoznacznie, a Nowe Delhi wymiguje się od jasnej odpowiedzi, to można przypuszczać, że Indie faktycznie ugięły się pod amerykańską presją w sprawie rosyjskiego surowca. Prędzej czy później prawda wypłynęłaby na jaw – bo byłoby widać, czy do Indii dalej płyną rosyjskie tankowce. Cały proces dodatkowo jednak zagmatwał kolejny zwrot akcji, tym razem wewnątrz Stanów Zjednoczonych.
Powrót do punktu wyjścia, czyli wyrok Sądu Najwyższego USA
Dnia 20 lutego 2026 Sąd Najwyższy USA wydał wyrok, według którego nie zatwierdził on zeszłorocznej podwyżki ceł dokonanych przez prezydenta Trumpa. Od podwyżki tej minęło jednak ponad pół roku, a zatem wyższa cła były już pobierane. Według jednej interpretacji oznacza to, że teraz rząd amerykański ma zwrócić swoim firmom wszystkie pieniądze pobrane od nich z tytułu podniesionych ceł na importowane towary, to jest zwrócić różnicę między wysokością ceł sprzed podwyżki a po podwyżce, gdyż podwyżki tej Sąd Najwyższy nie uznaje. Oznaczałoby to zatem również zwroty ceł z tytułu importu z Indii.
Gdyby tak się stało, to niczym z domek kart rozpadłyby się podstawy porozumienia indyjsko-amerykańskiego. Było ono wszak oparte na logice brutalnego przymusu zastosowanego przez administrację Trumpa wobec Nowego Delhi: podwyższamy cła na Wasze towary, ale możemy się z nich wycofać, jeśli Wy obniżycie Wasze cła. Indie ostatecznie się przed takim dyktatem ugięły, ale jeśli amerykańska podwyżka ceł miałaby zostać sądowo cofnięta, to Indie nie miałyby już powodu, by obniżać swoje cła. Po ogłoszeniu wyroku amerykańskiego Sądu Najwyższego indyjski minister handlu i przemysłu Piyush Goyal [wym. Pijusz Gojal] stwierdził, że jego strona będzie teraz ,,studiować implikacje’’ decyzji sędziów; tym samym Waszyngton i Nowe Delhi ogłosiły przełożenie rozmów o umowie.
Znawcom amerykańskiego prawa należy zostawić rozstrzygnięcie, kto wygra w sporze Sądu Najwyższego z administracją prezydenta Trumpa. Ten ostatni nie składa broni: już w dwa dni po sądowym wyroku, w niedzielę 22 lutego 2026, zapowiedział on kolejną podwyżkę ceł na różne kraje. Jest jednak jasne, że negocjacje porozumienia handlowego z Indiami stanęły w martwym punkcie – ich powodzenie zależy teraz od wewnętrznych procesów w USA.
Z perspektywy Polski bardzo istotna jest kwestia indyjskiego importu rosyjskiej ropy naftowej. Zaraz po wygłoszonej 2 lutego zapowiedzi nowej umowy pojawiły się już pierwsze doniesienia o wstrzymywaniu rosyjskich tankowców docierających do Indii. Wyrok Sądu Najwyższego i odłożenie negocjacji Waszyngton-Nowe Delhi nakazuje jednak ostrożnie podchodzić do takich rewelacji. Jeśli Indie rzeczywiście wcześniej w sprawie ropy ustąpiły, to i z tego mogą się teraz wycofać – chyba że powody tej ustępliwości były także inne niż podwyżka ceł (np. groźba sankcji i innego rodzaju presja). Jaśniejszy obraz sytuacji powinniśmy uzyskać w ciągu najbliższych miesięcy.
