Takaichi Sanae po raz pierwszy od objęcia urzędu premiera Japonii wzięła udział w Szczycie G7. Szczyt we francuskim Évian-les-Bains, który odbył się w dniach 15-17 czerwca, był punktem kulminacyjnym wizyty Takaichi w Europie, którą rozpoczęła kilka dni wcześniej. Sam szczyt odbywał się w atmosferze ogłoszonego przez Stany Zjednoczone i Iran wstępnego porozumienia w sprawie zakończenia konfliktu oraz nadziei na przywrócenie pełnej żeglugi przez newralgiczną Cieśninę Ormuz. Japonia, w osobie premier Takaichi, szczególnie udzielała się w kwestiach energii i wzmacniania łańcuchów dostaw. Istotnym kontekstem tych działań pozostaje również zaostrzający się konflikt dyplomatyczny z Chinami, którego elementem są m.in. restrykcje eksportowe dotyczące surowców krytycznych.
„Quasi-sojusznik” i most na Sycylię
Pierwszym przystankiem premier Takaichi była Wielka Brytania. Podczas rozmów z premierem Keirem Starmerem potwierdzono kontynuację istniejących inicjatyw, szczególnie w obszarze obronno-przemysłowym, w tym realizowanego wraz z Włochami programu myśliwca nowej generacji GCAP (Global Combat Air Programme). Tematami wiodącymi były jednak kwestie energetyki oraz rozwoju łańcuchów dostaw surowców krytycznych.
Podczas rozmów Takaichi podkreślała, że stosunki ze Zjednoczonym Królestwem można określić jako „quasi-sojusznicze”. Do tej pory, z uwagi na formalny sojusz, „jedynym sojusznikiem” Japonii określano Stany Zjednoczone. Jednym z ważniejszych rezultatów wizyty było podpisanie bilateralnego „Japan-UK Frontier Technology Partnership” dotyczącego współpracy w zakresie nowych technologii.
Rozmowy we Włoszech, z premier Georgią Meloni, przebiegały według podobnego schematu. Głównym wątkiem były sprawy gospodarcze, a jednym z efektów wizyty było wspólne oświadczenie o współpracy w obszarze technologii kosmicznych. Wskazano również na projekt budowy mostu nad Cieśniną Messina, w którym bierze udział japońska firma budowlana, jako symbol współpracy ekonomicznej między oboma państwami.
Przedstawiciel Azji (ale nie Chin)
W związku z dużą zależnością państw Azji od dostaw ropy naftowej i pochodnych z rejonu Bliskiego Wschodu, region ten od początku marca pozostaje wrażliwy na problemy energetyczne. Japonia mimo posiadania strategicznych rezerw ropy naftowej, również pozostaje podatna na zmiany cen paliw i kosztów żywności.
W tym kontekście w kwietniu odbyło się spotkanie AZEC (Asia Zero Emission Community), na którym Japonia zaproponowała współpracę i mechanizmy finansowania dla państw Azji „POWERR Asia”. Podobną koncepcję premier Takaichi przedstawiła również na Szczycie G7. Przyjęto na nim deklarację „o zabezpieczeniu łańcuchów dostaw dla minerałów krytycznych”. Dokument ten implicite odnosi się do Chin.
Sama premier Takaichi podnosiła kwestię Chin zarówno podczas spotkań poprzedzających szczyt, jak i podczas jego obrad właśnie w kontekście bezpieczeństwa ekonomicznego. Podczas sesji związanej z budowaniem nowych partnerstw, mówiła m.in. o tym, że Japonia „ma głębokie obawy wobec antyjapońskich działań Chin, które mogą mieć poważny wpływ na łańcuchy dostaw państw G7 i innych podobnie myślących państw”.
Choć w pozostałych końcowych dokumentach szczytu również nie pojawiło się bezpośrednie odniesienie do Chin, we wspólnym oświadczeniu liderów uwzględniono nawiązania do inicjatywy „Wolnego i Otwartego Indo-Pacyfiku (FOIP)”, w tym „sprzeciw jednostronnym próbom zmiany status quo, szczególnie siłą czy przymusem na Morzach Wschodnim i Południowochińskim oraz w Cieśninie Tajwańskiej”. Nazwano jednak Koreę Północną i umieszczono w tym samym oświadczeniu kwestię porwań Japończyków przez reżim północnokoreański, podkreślanych szczególnie przez Takaichi w wielu wspólnych oświadczeniach. Jest to typowa narracja Japonii pod jej rządami.
Już po powrocie do Japonii, 22 czerwca, na Komisjach Budżetowych Izby Reprezentantów i Radców (wykorzystywanych jako fora sprawozdawcze) premier Takaichi wskazała te zaproponowane przez siebie zapisy jako japońskie osiągnięcie Szczytu. Również partie opozycyjne, w tym Konstytucyjna Demokratyczna Partia Japonii, nie krytykowały premier Takaichi za działania na tym forum międzynarodowym. Przyćmiły je sprawy wewnętrzne, takie jak wzrost cen żywności i planowane obniżenie na nią podatku VAT na dwa lata. Szeroko komentowano też oskarżenia medialne wobec pracownika jej kancelarii, który miał rzekomo zlecić przygotowanie materiałów oczerniających jej rywali w październikowych wyborach na szefa Partii Liberalno-Demokratycznej.
Sukces?
Podobnie jak w przypadku wizyty Takaichi Sanae w Waszyngtonie w marcu, udział premier Japonii był obserwowany i komentowany w kraju przez pryzmat sukcesu, mierzonego nie tylko uzyskaniem celów politycznych, ale też wizerunkowych. Choć nie tak spektakularna i medialna jak ta w Stanach Zjednoczonych, wizyta była oceniana raczej dobrze przez media. Nieco inne reakcje widoczne były w mediach społecznościowych, choć sporo komentarzy negatywnych było reakcją na zdjęcia ukazujące premier Takaichi stojącą lub siedzącą samotnie pomiędzy rozmawiającymi przywódcami. Ten obraz starały się prostować japońskie media prorządowe.
Komentatorzy, tacy jak Masuzoe Yōichi - politolog, były minister zdrowia i były gubernator Tokio- czy Suzuki Hajime, badacz polityki publicznej z Uniwersytetu Tokijskiego, dobrze ocenili panią premier zarówno pod względem dyplomacji jak i zachowania. Zwrócili również uwagę na to, że ustalenia dotyczące przedstawionych na Szczycie G7 propozycji były uzgodnione podczas poprzedzających go wizyt w Wielkiej Brytanii i we Włoszech. Interpretowano to jako zdolność premier Takaichi do prezentowania pomysłów japońskich na arenie międzynarodowej, a fragmenty we wspólnych oświadczeniach jako dowód jej sprawczości.
Mieszane komentarze wywołało jednak bezpośrednie nawiązanie do Chin. W pewnym sensie bowiem, mimo różnic w poglądach na Chiny między państwami G7 i ich liderami, Takaichi przedstawiła japoński pogląd na działania Chin otwarcie i zaproponowała rozwiązanie problemu z ograniczanym przez Chiny eksportem surowców. Konserwatywne i prorządowe media w Japonii traktują ten fakt jako swego rodzaju „zwycięstwo nad Chinami”. Z drugiej strony przed zbytnim odejściem od dyplomacji ostrzegał choćby Tanaka Hitoshi, dyplomata i szef Instytutu Strategii Międzynarodowej przy Japan Research Institute.
Na szczycie G7 jednym z wiodących tematów były jednak kwestie związane z Iranem. W japońskich mediach powrócił więc temat możliwego udziału Japonii w zabezpieczaniu Cieśniny Ormuz. Japonia zresztą przyłączyła się do oświadczenia czterech państw z 14 czerwca, o wsparciu zapewnienia żeglugi w miarę możliwości każdego z państw. Decyzja o wysłaniu Sił Samoobrony Japonii do rozminowywania cieśniny nie została jednak jeszcze podjęta, w związku z czym trwają spekulacje medialne.
Remilitaryzacja to „hipokryzja”
W reakcji na zapisy G7 i wypowiedzi premier Takaichi, Lin Jian, rzecznik chińskiego MSZ, na konferencji prasowej 18 czerwca stwierdził, że jest dokładnie odwrotnie, niż twierdzą liderzy G7- Chiny nie robią nic, czego nie robią inne państwa w kwestii kontroli eksportowych, a działania te „służą stabilności regionalnej”.
Na tej samej konferencji prasowej reporter chińskiego medium, „Global Times” odwołał się bezpośrednio do słów premier Takaichi, która podniosła łańcuchy dostaw jako zagrożone przez działania chińskie, a z drugiej strony przywołał jej wypowiedź z konferencji prasowej, na której mówiła o chęci budowania relacji i otwartości na dialog z Chinami. Lin Jian potępił samą premier oraz „hipokryzję Japonii”, wskazując, że Japonia „robiąc niewłaściwe rzeczy uniemożliwia dialog”. „Niewłaściwe rzeczy” to między innymi kwestia podejścia Japonii do sytuacji Tajwanu.
Lin podkreślił też, że kontrole eksportowe wobec Japonii mają „ograniczać japońską remilitaryzację i próby posiadania broni jądrowej”. Jest to odniesienie do zwiększenia wydatków na obronność czy planowane rewizje dokumentów związanych z bezpieczeństwem, które Japonia przyspieszyła po 2022 roku. Kontrast dla chińskiej narracji stanowi wypowiedź ministra obrony Japonii, Koizumiego Shinjirō, która padła kilka dni wcześniej w podkaście „Radia Nikkei”. Wskazał on, że Japonia jest „zbytnio zoptymalizowana pod okres pokoju”. Podkreślał również, że w obecnych czasach „wszystko jest bronią”, czy to metale ziem rzadkich, ekonomia czy informacja.
Bez zmiany kursu
Japonia jako państwo średnie, ale o globalnych interesach gospodarczych i wysokim uzależnieniu od stabilności łańcuchów dostaw surowców, dostosowuje swoją politykę do coraz bardziej niestabilnego środowiska międzynarodowego. Jej zwiększone zaangażowanie w kwestie bezpieczeństwa regionalnego i globalnego oraz budowa i umacnianie strategicznych partnerstw również są przejawem tego procesu. Niepokoi to Chiny, które stosują retorykę „militarnych ambicji” i „remilitaryzacji” wskazując, że podobne zachowania doprowadziły w pierwszej połowie XX wieku do tragicznej w skutkach ekspansji Japonii. Każda próba współpracy na tle wojskowym ze strony Japonii staje się w Chinach pretekstem do przypomnienia japońskiego militaryzmu. Przykładem może być artykuł redakcyjny „China Daily” z 17 czerwca, komentujący doniesienia prasowe o przystąpieniu Japonii do europejskiego projektu dronowego, Eurodrone (MALE RPAS).
Japonia we własnym rozumieniu nie dąży do konfrontacji militarnej z Chinami, lecz stara się stosować taktykę odstraszania, podobną do tej stosowanej przez Polskę po 2022 roku, poprzez zwiększenie inwestycji obronnych czy rewizję prawa. Mimo koncentracji na regionie Indo-Pacyfiku, Japonia poszukuje szerszego grona partnerów, zwiększając zaangażowania we współpracę z NATO, oraz stopniowo liberalizując zasady dotyczące eksportu uzbrojenia, czego przykładem są choćby umowy z Kanadą i Filipinami. Nazwanie Wielkiej Brytanii „quasi-sojusznikiem” pokazuje, że również partnerzy w Europie zyskują na znaczeniu, także w japońskiej infrastrukturze bezpieczeństwa.
Podsumowanie
Zaogniony w listopadzie 2025 roku konflikt dyplomatyczny na linii Pekin-Tokio pozostaje nierozwiązany. Stanowisko Takaichi Sanae i jej rządu na temat Chin i ogólnej sytuacji bezpieczeństwa w regionie, w tym w odniesieniu do Tajwanu pozostają niezmienne. Restrykcje eksportowe na metale ziem rzadkich, minerały krytyczne czy produkty podwójnego zastosowania wymierzone w Japonię, nie wymusiły na niej zmiany kursu. Wręcz przeciwnie, Japonia zaczęła proaktywnie poszukiwać dostawców i partnerów, w których może zainwestować, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo w tym obszarze. Deklaracje ze szczytu G7 to kolejny, po dołączeniu do amerykańskiego Pax Silica, krok w strategii ku dywersyfikacji dostaw surowców dla Japonii. Takaichi cieszy się też nadal, mimo problemów wewnętrznych, zaufaniem większości społeczeństwa, a jej rząd w sondażach ma poparcie rzędu 50%. Obecnie więc twarda strategia wobec Chin ma aprobatę również w japońskim społeczeństwie.
