Zgryz bengalski: wybory stanowa a polityka zagraniczna Indii

Opublikowano: 21 maja 2026
Logo blogu OSA UŁ Indie Bangladesz

Krzysztof Iwanek

Wyniki wyborów w stanach Bengal Zachodni, Asam, Tamilnadu i Kerala przyniosły BJP, partii rządzącej w Indiach, dwa zwycięstwa (w pierwszych dwóch) i dwie porażki. O ile jednak przegrane w Tamilnadu i Kerali nie są zaskakujące, gdyż partia premiera Modiego nigdy nie była tam popularna, zwycięstwo w Bengalu Zachodnim to regionalny przełom: BJP nigdy wcześniej tam nie wygrała. Dla polityki zagranicznej Indii może to oznaczać dwie rzeczy. Po pierwsze, zwycięstwa jak to w ludnym Bengalu Zachodnim zwiększają szansę BJP na zwycięstwo w wyborach ogólnokrajowych (które odbędą się w 2029). Po drugie zaś, przejęcie władzy nad Bengalem Zachodnim oznaczać może, że partia Modiego spróbuje zrealizować zapowiedź ekspulsji nielegalnych imigrantów z Bangladeszu. To działanie może z kolei skierować Nowe Delhi na kurs kolizyjny z rządem w Dhace.

Piątego maja 2026 r. Komisja Wyborcza Indii ogłosiła wyniki wyborów do czterech stanów Indii (Asam, Bengal Zachodni, Kerala i Tamilnadu) i jednego terytorium związkowego (Puduććeri). Partia rządząca Indiami, czyli Bharatiya Janata Party (wym. Bhartija Dźanta Parti, odtąd BJP) zdobyła większość w Asamie, Bengalu Zachodnim i Puduććeri, zaś przegrała w pozostałych dwóch stanach. W sumie te wszystkie wybory oznaczają, że partia premiera Narendry Modiego dalej zachowuje znaczną przewagę nad swoimi rywalami.

Indie są federacją, w której poszczególne stany mają swoje zgromadzenia stanowe, do których wybory organizowane są osobno od wyborów ogólnokrajowych. Rządy stanowe, ukonstytuowane w wyniku takich wyborów, nie mają jednak formalnie kompetencji, by prowadzić swoją politykę zagraniczną czy decydować o bezpieczeństwie narodowym. Tym niemniej, sposób, w jaki te stany funkcjonują wpływa oczywiście i na te dziedziny, a także na pozycję rządu centralnego. 

Dla przykładu: za swojej poprzedniej kadencji (2019-2024) rząd Modiego i BJP próbował wprowadzić nowy program rekrutacji do sił zbrojnych (Agnipath, czyli Ścieżka Ognia, ogłoszony w 2022 r.). Zakładał on powolne przechodzenie od ilości do jakości: indyjskie wojsko miałoby rekrutować mniej żołnierzy i na krócej, co zwolniłoby środki na inne cele, takie jak kupno większych ilości uzbrojenia czy lepsze szkolenie żołnierzy. W Indiach służba w siłach zbrojnych jest jednak szalenie popularna pośród uboższych części społeczeństwa, często wręcz do poziomu milionów chętnych na tysiące posad. Zmniejszenie liczby stanowisk w wojsku wywołało protesty w niektórych biedniejszych, ludniejszych stanach, takich jak Bihar. Następnie, w ogólnokrajowych wyborach roku 2024, BJP nie wygrała samodzielnej większości i od tego momentu polega na regionalnych koalicjantach, w tym partii JD(U) z Biharu. Oczekiwania części Biharczyków względem rekrutacji do sił zbrojnych w połączeniu z poleganiem na koalicjancie z Biharu mogą zmusić rząd Modiego do modyfikacji programu reformy wojska, z zachowaniem większej skali rekrutacji. W ten sposób polityka regionalna przełożyła się na bezpieczeństwo narodowe.

Warto zatem zastanowić się, jakie znaczenia mają ostatnie regionalne wybory dla polityki zagranicznej Nowego Delhi. Można tu wskazać dwa poziomy: (1) wpływ wyborów stanowych na wybory ogólnokrajowe, a tym samym na politykę zagraniczną Nowego Delhi i (2) wpływ wyników wyborów w Bengalu Zachodnim na relacje Indii z Bangladeszem.

Odważnik, który może przechylić szalę większości

Przy założeniu, że obecny rząd premiera Narendry Modiego nie upadnie wcześniej, ma przed sobą trzy z pięciu lat kadencji. Dalsze utrzymanie obecnych kursów polityki zagranicznej i bezpieczeństwa narodowego Nowego Delhi zależeć będzie zatem od stabilności parlamentarnej koalicji i wyników wyborów w 2029. W tym ostatnim wypadku zaś liczyć się będą w pierwszej kolejności, jak zawsze, najludniejsze stany.

Liczbę posłów wybieranych przez dany stan do niższej izby parlamentu związkowego (Lok Sabhy) ustala się na podstawie ludności tego stanu (na razie według spisu za rok 1971). Daje to szczególną pozycję ludnym stanom – i regionalnym partiom osadzonym w nich – ze względu na liczbę posłów, jakie wprowadzają one do ogólnokrajowego parlamentu. Dobitnym tego przykładem jest wspomniany wyżej Bihar. Innym istotnym jest jednak właśnie Bengal Zachodni.

Obecnie do Lok Sabhy wybiera się 543 posłów, co oznacza, że większość zapewnia co najmniej 272 posłów. Liczba posłów w Lok Sabsze ma być wkrótce zwiększona, ale ma dalej mniej lub bardziej proporcjonalnie odwzorowywać ludność stanów. Można zatem na wyniki wyborów regionalnych patrzeć jak na probierz popularności partii rządzącej krajem w poszczególnych stanach: im ludniejszy stan, tym bardziej zwycięstwo w nim się liczy. Z tej perspektywy można rozpatrywać właśnie ostatnie wybory regionalne. 

Zwycięstwo w Puduććeri ma najmniejsze znaczenie, gdyż jest to terytorium o niższej randze administracyjnej, a także o mikroskopijnym znaczeniu politycznym w skali kraju. Terytorium to zamieszkuje milion mieszkańców – w państwie o ludności szacowanej na 1,4-1,5 mld – a zatem wybiera ono tylko jednego posła do Lok Sabhy. Umiarkowane znaczenie w skali kraju ma również Asam, gdzie BJP wygrała reelekcję (31 mln mieszkańców w 2011 r.; 14 posłów w Lok Sabsze). 

Naprawdę istotne jest jednak pierwsze zwycięstwo BJP w Bengalu Zachodnim: czwartym najludniejszym stanie kraju. Stan ten zamieszkuje 91 mln mieszkańców w 2011 r., a więc teraz zapewne ponad 100, a wybiera on aż 42 posłów do Lok Sabhy. Na dodatek zwycięstwo BJP jest tu podwójne, bo nie tylko partia Modiego przejęła tu władzę, ale tym samym odebrała ją partii All India Trinamool Congress, która jest częścią opozycyjnego sojuszu I.N.D.I.A: nie tylko zatem BJP zdobyła nowy stan, ale odebrała go swoim największym rywalom. 

Przegrane w Kerali i Tamilnadu nic nie ujęły z pozycji BJP w tym sensie, że partia ta nigdy nie była tam popularna i nie mogła liczyć na zwycięstwo i teraz.  Nic jednak też w efekcie do jej pozycji nie dodały, a bardziej bolesna z tych dwóch musi być dla partii Modiego kolejna już absolutna porażka w Tamilnadu (BJP wygrała tylko w jednym okręgu). Jest to bowiem znacznie ludniejszy stan niż sąsiednia Kerala: Tamilnadu to siódmy najludniejszy stan kraju, z 39 posłami w Lok Sabsze.

Popularność BJP pozostaje dalej silnie ograniczona geograficznie, choć z istotnymi wyjątkami. Partia ta cieszy się znacznie większym poparciem na północy kraju niż na południu. Na Północy zaś jednymi z największych źródeł jej głosów są stany mówiące w języku hindi, ale także niektóre inne północne stany, takie jak Gudźarat. Wynika to z wielu czynników, z których jednym jest wsparcie tej partii dla promocji języka hindi. Najmniej popularna jest z kolei BJP w większości stanów Południa, w których też ludność mówi zupełnie innymi od hindi językami; do tej kategorii należą m.in. Kerala i Tamilnadu. 

Popularność partii Modiego jest też najniższa w stanach najbardziej kulturowo różnych od hinduskojęzycznej Północy, w tym tych, gdzie duże znaczenie mają mniejszości religijne: takich jak Dżammu i Kaszmir i część Północnego Wschodu. Odzwierciedla to z kolei oparcie ideologii BJP na hinduizmie, co często zwraca tę partię przeciw mniejszościom: muzułmanom (którzy dominują w Kaszmirze) i chrześcijanom (którzy stanowią liczne grupy w części Północnego Wschodu). BJP udało się przełamywać te geograficzne i kulturowe podziały na tyle, by wygrać ostatnie trzy wybory (2014, 2019, 2024), ale nie na tyle, by cieszyć się obecnie absolutną i niezagrożoną dominacją.

Mówiące przeważająco w hindi stany wybierają do Lok Sabhy 226 posłów, choć i tam BJP nigdy nie zdobywała wszystkich mandatów. Przy większości gwarantowanej przez 272 posłów w Lok Sabsze oznacza to, że poza swoją dominacją w hindijęzycznej Północy BJP musi jeszcze za każdym razem zapewnić sobie co najmniej kilkadziesiąt mandatów w innych stanach. W 2024 roku, na przykład, partia zdobyła w sumie 240 mandatów. Poza obszarem języka hindi otrzymała je szczególnie w Gudźaracie, w Odiśy i w zachodniej Karnatace. Tu jawi się szczególne znaczenie Bengalu Zachodniego. Wybierając 42 posłów do Lok Sabhy – a być może jeszcze więcej po zmianie liczby posłów w parlamencie – stan ten może być jednym z tych, które przechylą szalę zwycięstwa na stronę partii Modiego następnym razem.

Należy tu jednak mocno podkreślić, że wybory regionalne to nie wybory krajowe. Bez wątpienia te pierwsze wskazują na popularność danej partii w określonym stanie. Po pierwsze jednak, okręgi wyborcze rozpisuje się inaczej w wyborach krajowych, a inaczej w regionalnych (w tych drugich jest ich więcej), więc nie mierzą one popularności partii w identyczny sposób. Po drugie, elektorat indyjski często wykazuje tendencje głosowania inaczej w tych dwóch typach wyborów (partie regionalne zdobywają więcej głosów w wyborach stanowych, mniej w ogólnokrajowych). Po trzecie, w tym wypadku wybory w Bengalu Zachodnim odbyły się trzy lata przed ogólnokrajowymi, a zatem wiele jeszcze może wydarzyć się w tym stanie, albo zwiększając, albo z powrotem podkopując nową popularność BJP na tym obszarze. 

Bengal Zachodni może jednak wpłynąć na politykę krajową w inny sposób – ze względu na kwestię nielegalnej migracji z Bangladeszu. Ten czynnik zaś może mieć też wielki wpływ na politykę zagraniczną Nowego Delhi.

Imigracyjna „Puszka Pandory” czyli stosunki z Bangladeszem

Mimo prób grodzenia granicy Indie mierzą się nadal z masowym problemem nielegalnej imigracji z Bangladeszu. Dokładna skala tego zjawiska nie jest znana: według różnych szacunków, w Indiach może nielegalnie przebywać od 10 do 20 milionów obywateli tego kraju. Na zjawisku tym BJP zbiła pewną część swojego politycznego kapitału. Partia ta zbiera przede wszystkim głosy hindusów (hinduistów), a jej członkowie wypowiadają się często nieprzychylnie o muzułmanach – a szczególnie jeśli przybywają oni do Indii nielegalnie. W stanie Madhja Pradeś BJP rozpowszechniła nawet reklamę straszącą wyborców imigracją z Bangladeszu. Ogólnokrajowy rząd tej partii zapowiada zaś od lat, że zidentyfikuje i wydali z Indii wszystkie nielegalnie przebywające tam osoby, a zatem szczególnie obywateli Bangladeszu. 

Czynnik ten ma szczególne znaczenie właśnie w Bengalu Zachodnim. Do 1947 r. Bengal Zachodni i Bangladesz stanowiły jeden obszar, połączony wspólnym językiem (bengalskim), choć podzielony na dwie wielkie wspólnoty religijne (hindusów i muzułmanów). Następnie jednak w 1947 r. wschodni, zdominowany przez wyznawców islamu Bengal oddzielono od Indii, czyniąc go częścią Pakistanu. Od tego czasu zachodni Bengal nosi formalną nazwę stanu Bengal Zachodni. Wschodni Bengal oddzielił się następnie od Pakistanu w 1971 r. w wyniku wojny, w której pomogły mu Indie; tak ukonstytuowało się nowe państwo: Bangladesz. Oznacza to, że choć obecni przybysze z Bangladeszu do Indii – legalni i nielegalni – są obywatelami innego państwa i zazwyczaj wyznawcami islamu, równocześnie posługują się tym samym językiem co mieszkańcy sąsiedniego stanu Bengal Zachodni w Indiach. Można zatem podejrzewać, że jedne z największych, jeśli nie największe, skupiska nielegalnych imigrantów z Bangladeszu znajdują się właśnie w Bengalu Zachodnim.

Sprawa ta miała kluczowe znaczenie podczas ostatnich wyborów. BJP oskarżała partię rządzącą tym stanem – All India Trinamool Congress – o to, że sprzyja imigrantom z Bangladeszu, a nawet, że korzysta z ich głosów (choć formalnie nie jest to możliwe, skoro nie są obywatelami Indii). Korzystając ze swojej pozycji partii rządzącej krajem, BJP uczyniła rewizję list wyborczych w Bengalu Zachodnim jedną ze swoich głównych metod dążenia do zwycięstwa. W ramach tego procesu Komisja Wyborcza Indii miała usunąć z list wyborczych kilka milionów nazwisk, choć wydaje się, że w większości były to m.in. osoby już zmarłe; trudno powiedzieć, na ile mogli to być nielegalni imigranci podający się za obywateli Indii. 

***

Jeszcze większe kontrowersje mają jednak dopiero nadejść. Mając już pełnię władzy – i w kraju, i w Bengalu Zachodnim – BJP jest w lepszej niż kiedykolwiek pozycji, by zmierzyć się z kwestią nielegalnej imigracji z Bangladeszu do tego stanu. Za identyfikacją nielegalnych imigrantów ma jednak podążać ich wyrzucanie z Indii. To jednak nada tej kwestii znaczenie nie tylko stanowe i ogólnokrajowe, ale i międzynarodowe. Zmuszenie milionów obywateli Bangladeszu – nawet jeśli przebywają nielegalnie – może bardzo łatwo spowodować tarcia między rządem w Nowym Delhi a w Dhace. 

Może być tak tym bardziej, że w Bangladeszu dopiero co odbyły się wybory i nie ma jasności, jak ułożą się stosunki tamtejszych nowych władz z Nowym Delhi. Dotąd Indie dogadywały się znacznie lepiej z poprzednimi władzami tego kraju. Nowe Delhi ciągle de facto chroni przed wydaniem poprzednią premier Bangladeszu, Sheikh Hasinę [wym. Śejch Hasinę], która nie tylko przebywa obecnie na wygnaniu w Indiach, ale na którą w jej ojczyźnie czeka wyrok śmierci.  Jeśli w nadchodzących latach Indie nie tylko nie wydadzą Hasiny, ale równocześnie wypchną ze swojego terytorium miliony nielegalnych obywateli Bangladeszu, może to doprowadzić to najpoważniejszych napięć w historii stosunków Nowe Delhi-Dhaka.

ul. Franciszkańska 1/5 (pok. 205)
91-431, Łódź
tel. 42 665 54 82
OSA@uni.lodz.pl

Funduszepleu
Projekt Multiportalu UŁ współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej w ramach konkursu NCBR