W kwestii poparcia dla suwerenności terytorialnej, treść dokumentu – przygotowanego po stronie czeskiej przez MSZ – jest jednak raczej lakoniczna. Nie odnosząc się bezpośrednio do Tajwanu, wskazuje się jedynie, że Czechy potwierdzają przywiązanie do zasady „jednych Chin” oraz poszanowanie dla suwerenności i integralności terytorialnej ChRL. Natomiast ten polityczny zapis udało się wprowadzić do umowy o miastach partnerskich zawartych przez burmistrzów Pragi Adrianę Krnáčovą (ANO) i Pekinu Wang Anshuna. Porozumienie w tej sprawie podpisano 29 marca 2016 roku ergo tego samego dnia w którym przypieczętowano partnerstwo czesko-chińskie na szczeblu centralnym. Tekst umowy między stolicami obu państw wzbudził szczególne kontrowersje, ponieważ – jak ówcześnie donosiły media – z inicjatywy Pekinu wpisano do niego zapis o Tajwanie jako „nieodłącznej części Chin”. Tym samym przekraczając treść umowy pomiędzy rządami centralnymi.
Jednak od 2018 roku, wraz z objęciem rządów w praskim ratuszu przez Zdenka Hřiba (Partia Piratów) i rozpoczęciem starań o usunięcie kontrowersyjnego zapisu, porozumienie między władzami lokalnymi zaczęło obierać przeciwny kierunek. Po roku bezskutecznych negocjacji w sprawie odpolitycznienia umowy, Hřib zapowiedział 7 października, że zostanie ona unieważniona, słusznie wskazując, że z perspektywy państwa demokratycznego współpraca w oparciu o taką formułę nie powinna mieć miejsca. Kiedy porozumienie było głosowane trzy lata temu, niektórzy z praskich radnych sygnalizowali swoje obawy o chiński szantaż ekonomiczny, jeśli umowa między miastami nie zostanie przegłosowana w kształcie pożądanym przez Pekin, wskazując na polityczny wymiar chińskiego zaangażowania gospodarczego w Europie Środkowo-Wschodniej. Do retorsji rzeczywiście doszło, choć nie ekonomicznych. Chińskie ministerstwo kultury odwołało tournée praskich filharmoników (PKF), a ambasador ChRL w Czechach Zhang Jianmin próbował wmówić ministrowi kultury Lubomirowi Zaorálkowi, że to PKF sama wniosła o przesunięcie występów. W rezultacie Zaorálek, który nota bene w 2014 roku jako szef MSZ ogłaszał „złotą erę” w relacjach z Chinami, zagroził, że jeśli Pekin nie zmieni postawy, współpraca kulturalna zostanie całkowicie wstrzymana.
Natomiast w świetle ostatnich informacji, w pierwszej kolejności to czeska strona włączyła zapis o „jednych Chinach” do porozumienia, prawdopodobnie licząc, że przełoży się to na wymierne korzyści ekonomiczne, które jednak przez trzy lata nie zmaterializowały się. W rezultacie należy wnioskować, że to działania ówczesnych władz Pragi, a nie obecna postawa Hřiba, stały się zarzewiem największego zgrzytu w relacjach czesko-chińskich w ostatnich latach. Co więcej biorąc pod uwagę, że to strona czeska (pod wyraźnym wpływem lobbystów związanych z socjaldemokracją) była stroną inicjującą ocieplenie stosunków z ChRL w latach 2013-2014 oraz wykazała się nadgorliwością upolityczniając relacje na szczeblu miast, teza o politycznym sprawstwie chińskiej dyplomacji gospodarczej ma tym w przypadku ograniczone uzasadnienie. Chociaż czesko-chińska współpraca lokalna miała przynieść napływ inwestycji i pandy praskiemu ZOO oraz tworzyć przestrzeń dla współpracy politycznej na poziomie centralnym, to stała się ,,nożem o dwóch ostrzach” i jednym z katalizatorów zmian w relacjach dwustronnych.
