Bartosz Kowalski
Pewność siebie władz Węgier kontrastowała wyraźnie z wstrzemięźliwą postawą premier Beaty Szydło, która zaznaczyła, że Chiny są wymagającym partnerem, a Polska natrafia na utrudnienia w dostępie do rynku chińskiego. Szydło przypomniała również, że cały region EŚW boryka się z dużym deficytem handlowym w relacjach z Chinami, który oprócz przewag strukturalnych, wynika przede wszystkim z nierównego dostępu do rynku. Polska delegacja stała nieco na uboczu głównych wydarzeń towarzyszących szczytowi, czego znamiennym dowodem jest – jak zauważył Radosław Pyffel, przedstawiciel Polski w AIIB –, że premier Szydło, podobnie jak w Rydze rok wcześniej, nie przemawiała w czasie sesji plenarnej forum biznesowego towarzyszącemu szczytom „16+1”. W analogiczny sposób decyzja Warszawy o nieprzystąpieniu do Sino-CEE Fund odróżniła się wyraźnie od optymistycznej deklaracji Węgier o akcesji do tej instytucji finansowej. Takie rozłożenie akcentów w polityce pokazuje jak słabo zintegrowany jest nadal europejski obszar formatu, a pojedyncze kraje mogą wykorzystywać współpracę z Chinami do budowy własnej pozycji w regionie EŚW, również kosztem swoich deklarowanych sojuszników.
Odwracając perspektywę rezygnacja Polski z udziału w Sino-CEE Fund wskazuje na pewne rozczarowanie z dotychczasowych efektów współpracy z Pekinem, zarówno w perspektywie udziału w AIIB, jak i stale zwiększającej się asymetrii w stosunkach handlowych, która w 2016 r. wyniosła 1:12,5 – przynosząc ponad 22 mld USD deficytu po stronie Warszawy. Pomimo gestów ze strony Pekinu, jak ogłoszone w trakcie budapesztańskiego szczytu zniesienie embargo na polski drób, należy oczekiwać dalszego powiększania się ujemnego salda, które według prognoz w ciągu dwóch lat zbliży się do poziomu 100 mld złotych. W kontekście stosunków gospodarczych obiecująco wyglądają natomiast chińskie inwestycje nad Wisłą, których wartość w ubiegłym roku wyniosła 815 mln USD (2,91 mld PLN; czterokrotny wzrost w stosunku do 2015 r.), a do końca bieżącego roku nawet 1,11 mld EUR (4,7 mld PLN). Trudno jest jednak przewidzieć czy inwestycje będą się zwiększać w kolejnych okresach, ponieważ z perspektywy Pekinu, rozwój sytuacji w Polsce jest postrzegany przez pryzmat Węgier sprzed kilku lat, z rosnącą polaryzacją społeczną i zagrożeniem dla stabilności, którą cenią inwestorzy zagraniczni.
Nieprzystąpienie Polski do struktur Sino-CEE Fund mogło być też powodowane obawą, że podobnie jak w przypadku ogłoszonej przez premiera Wen Jiabao w 2012 r. puli 10 mld USD, gros środków Funduszu zostanie skierowana na inwestycje infrastrukturalne na Bałkanach Zachodnich; w czerwcu br. minister infrastruktury Zorana Mihajlovic pochwaliła się, że łączna wartość chińskich inwestycji infrastrukturalnych w Serbii przekroczyła 5,5 mld EUR (6,1 mld USD). Z punktu widzenia Warszawy niebagatelnym czynnikiem stojącym za rezygnacją z udziału w Sino-CEE Fund, może być również chęć polepszenia relacji z Niemcami i Francją, które na gruncie politycznym będą wchodzić na ścieżkę sporu z ChRL, podobnie jak strategiczny sojusznik Polski – Stany Zjednoczone, które w przeciwieństwie do Węgier, poparły stanowisko UE w kwestii nieuznawania Chin za gospodarkę rynkową przez Światową Organizację Handlu.
