Po spotkaniach w Chengdu, gdzie Syczuan uznano za prowincję partnerską Polski, minister spotykał się w Pekinie. Wykład w Chińskiej Akademii Nauk Społecznych, zdaniem mediów chińskich, dotyczył dalszej współpracy w ramach „pasa i szlaku” oraz formatu 16+1. Z relacji MSZ RP wynika, że minister mówił głównie o kwestii ukraińskiej podkreślając wagę niepodległej Ukrainy w relacjach polsko-chińskich. Wymownie pokazuje to, że kwestia ukraińska nie jest w Chinach popularna, a przynajmniej strona chińska nie chce dawać argumentów Rosjanom, którzy mogliby tą kwestię podnosić na w relacjach bilateralnych. Tu pojawia się „chińska charakterystyka”: mało słów, dużo pracy. Z pewnością kwestia ukraińska powinna być podnoszona, bo jak wiemy Chiny posiadają tu liczne interesy a jeszcze do niedawna to Ukraina była piątym dostawcą broni do Chin. W czasie kolejnego spotkania z ministrem Wang Yi poruszano kwestię współpracy bilateralnej, relacji w formule 16+1 oraz szerszym kontekście europejskim. Strona chińska przedstawiła stanowisko w sprawie spornych wysp na Morzu Południowo-chińskim. Jak podaje chiński portal MSZ, strony wymieniły poglądy (nie osiągając konsensusu) w sprawach europejskich, międzynarodowych i regionalnych. Ostatnim z ważnych spotkań była rozmowa z wiceprzewodniczącym ChRL Li Yuanchao. Jak podają media, było kurtuazyjnie i miło… Z pewnością na dyskontowanie obietnic i proponowanych projektów przyjdzie czas.
Przeglądając informacje na temat kolejnych spotkań ministra Wang Yi warto zauważyć, że po naszym ministrze byli: Ukrainiec, Białorusin i Kirgiz. Minister Ławrow też odwiedzi Chiny w tym tygodniu. Możemy wnosić, że Europa Środkowa i „flanka wschodnia” stają się w oczach władz chińskich coraz ważniejsze. Skąd takie zainteresowanie? Jeśli przyjąć, że punktem odniesienia dla chińskiej polityki jest Waszyngton to odpowiedź nasuwa się sama.
