Dotychczasowe działania polskiego rządu wskazywały, że możliwe jest prowadzenie dobrych relacji politycznych i gospodarczych z Chinami pomimo rosnącego ocieplenia w relacjach na linii Pekin i Moskwa. Warto w tym względzie przypomnieć, że w październiku 2015 roku, chińskie okręty złożyły, pierwszą w historii, wizytę w Gdyni na zaproszenie ministra obrony Tomasza Siemoniaka. Pozytywne nastawienie do stosunków z Chinami można było obserwować w działaniach zarówno rządu, jak i głowy polskiego państwa. Prezydent Andrzeja Duda, w ciągu sześciu miesięcy, najpierw odwiedził Chiny (w grudniu 2015), a następnie przyjął w Warszawie przewodniczącego Xi Jinpinga (w czerwcu 2016 r.). Natomiast na drugi ośrodek polskiej polityki zagranicznej w relacjach z ChRL wyrosło w tym samym czasie ministerstwo obrony narodowej. Minister Antoni Macierewicz oskarżył Rosję i Chiny o tworzenie strategicznego sojuszu „grożącemu wolnemu światu”. Wyrażany wprost przez szefa MON sceptycyzm wobec koncepcji Pasa i Szlaku, zyskał też wymiar praktyczny, poprzez odwołanie w grudniu ub.r. przetargu na sprzedaż – należącej do Agencji Mienia Wojskowego – działki pod budowę terminala przeładunkowego w Łodzi, którą zainteresowani byli chińscy inwestorzy.
W lipcu, pomimo wystosowania uprzedniej prośby ze strony władz Chin, strona polska nie zgodziła się na zawinięcie do portu w Gdyni przebywających na akwenie Bałtyku trzech okrętów chińskich. Działanie te demonstrują, że współpraca strategiczna Pekinu i Moskwy jest przez polski MON przyjmowana z dezaprobatą, pozycjonując polską politykę zagraniczną (i bezpieczeństwa) wobec Chin wyraźnie po stronie Stanów Zjednoczonych. Asertywny kurs w relacjach z Chinami obrany przez USA pod wodzą prezydenta Trumpa wydaje się dodatkowo stymulować zainteresowanie Pekinu w dalszym zacieśnianiu relacji z Moskwą. Z drugiej strony, chociaż zachodnie sankcje nie były głównym czynnikiem rosyjskiego „pivot to Asia”, to bez wątpienia ograniczyły liczbę partnerów handlowych Moskwy. Powstałą w konsekwencji próżnię wykorzystały Chiny, zyskując właściwie nieograniczony dostęp do różnych sektorów rosyjskiej gospodarki, zwłaszcza skoncentrowanych w bogatej w surowce, azjatyckiej części państwa.
Oceniając ćwiczenia na Morzu Bałtyckim warto również zwrócić uwagę, że okręty chińskie po zakończeniu manewrów zostały przywitane w Estonii. Wizytę chińskiej floty w Rydze, a w szerszym kontekście współpracę wojskową obu państw, należy traktować w charakterze równoważenia wpływów rosyjskich i rosyjskich działań w regionie. Odmienne podejście władz w Tallinie i Warszawie do chińsko-rosyjskich manewrów na Bałtyku potwierdza, że próba projekcji Międzymorza (Trójmorza) w oparciu o format „16+1” jest dotychczas nieskuteczna.
