Na początku 2026 roku chińskie Ministerstwo Rolnictwa i Spraw Wiejskich ogłosiło wzrost wskaźnika efektywności wykorzystania nawozów w uprawie pszenicy, kukurydzy i ryżu, który obecnie wynosi 43,3 %. Choć zmiana ta może wydawać się marginalna – jest to wzrost o 3,1 punktu procentowego w porównaniu z danymi z 2020 roku - w chińskich warunkach ograniczonych możliwości upraw rolnych ma dość istotne znaczenie. W logice Pekinu nawozy nie są wyłącznie środkiem produkcji rolnej, lecz elementem infrastruktury bezpieczeństwa narodowego – oraz narzędziem projekcji wpływu poza granicami państwa.
W 2023 roku powierzchnia gruntów rolnych w Chinach wynosiła zaledwie ok. 0,08 ha na mieszkańca (wobec np. ok. 0,31 ha w Polsce, 0,45 ha w USA czy 0,85 ha w Rosji). W kontekście ChRL często powtarzaną daną jest to, że mniej niż 9% światowych gruntów rolnych musi wyżywić niemal 20% globalnej populacji. Jednocześnie zasoby te systematycznie się kurczą na skutek urbanizacji, degradacji gleby (nawet żyznych czarnoziemów), zanieczyszczenia środowiska i problemów z dostępem do wody słodkiej. W tych warunkach nawozy początkowo stały się narzędziem stabilizacji plonów; do 2009 roku ich cena była kontrolowana przez państwo, aby zapewnić rolnikom szeroki dostęp. W latach 2000-2015 zużycie nawozów w Chinach wzrosło o około 67%. Dynamikę tę wzmacniała specyfika relacji między centrum a prowincjami: władze lokalne rozliczano przede wszystkim z wolumenu i wydajności produkcji, co sprzyjało intensyfikacji kosztem środowiska. Intensywność stosowania nawozów przekroczyła poziomy notowane w UE i USA ponad trzykrotnie, przyczyniając się do spadku długoterminowej produktywności gleb, a zatem tylko zwiększając zagrożenia bezpieczeństwa żywnościowego.
Punkt zwrotny nastąpił w 2015 roku wraz z odejściem od logiki maksymalizacji nakładów na rzecz poprawy ich efektywności. Polityka „zerowego wzrostu zużycia nawozów”, wprowadzona do kluczowych dokumentów strategicznych, wpisywała się w szersze trendy – mocniejszego zaakcentowania bezpieczeństwa żywnościowego jako elementu bezpieczeństwa narodowego. Już w 1996 wyznaczono cel 95% samowystarczalności w zbożu, jednak po jego potwierdzeniu w 2019 roku, silniej wskazywano na stabilność państwa i jego odporności na zewnętrzne wstrząsy, elementy widoczne także w innych obszarach np. polityki podwójnego obiegu. W 2023 roku zobligowano także władze lokalne do uwzględniania bezpieczeństwa żywnościowego w planach ekonomicznych i rozwojowych. W kwestii nawozów oznaczało to odejście od ich maksymalnego wykorzystywania na rzecz zwiększania ich efektywności, m.in. poprzez precyzyjne stosowanie czy innowacje technologiczne.
Nie oznacza to jednak, że rola nawozów zmniejszyła się; wręcz przeciwnie, retorycznie nadal jest ono „jedzeniem jedzenia”, czyli podstawowy warunek produkcji rolnej. Chiny pozostają jednym z największych na świecie producentów, konsumentów, eksporterów i importerów nawozów, odpowiadając za około jedną trzecią globalnego zużycia. W sytuacjach kryzysowych – jak po rosyjskiej inwazji na Ukrainę i skoku cen zbóż – Pekin ograniczał eksport nawozów, kierując produkcję na rynek krajowy i do rezerw strategicznych. Decyzje te mają wpływ na globalne ceny i dostępność nawozów.
Polityka wobec nawozów ukazuje jak w soczewce szerszą strategię bezpieczeństwa żywnościowego opartej na trzech wzajemnie powiązanych celach. Pierwszym jest stabilność – zapewnienie ciągłości dostaw zarówno z produkcji krajowej, jak i z rynków zagranicznych oraz zwiększanie odporności na zakłócenia. Drugim jest kontrola – nad materialnymi i niematerialnymi zasobami systemu żywnościowego: ziemią, technologią rolniczą, logistyką, szlakami handlowymi i pozycją w globalnych łańcuchach wartości. Trzecim jest maksymalizacja możliwości – utrzymywanie wysokiego poziomu produkcji i rezerw krajowych, co zwiększa swobodę wykorzystywania zasobów zagranicznych w sposób selektywny i politycznie elastyczny.
Od bezpieczeństwa do ekspansji
Reorientacja rynków po wybuchu wojny w Ukrainie unaoczniła, że nawozy stanowią dla Chin nie tylko element bezpieczeństwa żywnościowego, lecz również narzędzie budowania przewagi zewnętrznej. Zakłócenie dostaw z Rosji i Białorusi oraz sankcje nałożone na te państwa sprawiły, że zapotrzebowanie na chińskie nawozy znacząco wzrosło. Pekin zareagował dwutorowo: z jednej strony utrzymywał ścisłą kontrolę eksportu w celu stabilizacji rynku krajowego, z drugiej – wykorzystywał powstałą lukę podażową do umacniania pozycji na rynkach zewnętrznych.
Naturalnym kierunkiem eksportów pozostaje Afryka, która charakteryzuje się jednymi z najniższych na świecie poziomów zużycia nawozów i importuje ponad 80% swojego zapotrzebowania. Przyjęta w 2024 roku deklaracja Nairobi zakłada przez państwa Unii Afrykańskiej potrojenie krajowej produkcji i dystrybucji nawozów w ciągu następnej dekady. Cel ten oznacza polityczną decyzję o intensyfikacji rolnictwa i poprawie zdrowia gleb, lecz w najbliższej perspektywie wymaga zarówno importu nawozów, jak i transferu wiedzy oraz technologii. Chiny wpisują się w tę dynamikę, oferując zarówno produkty, jak i know-how, przy jednoczesnym zabezpieczaniu własnych interesów handlowych.
Ekspansja chińska w Afryce nie przybiera jednak w większości przypadków formy bezpośredniego przejmowania ziemi. Wbrew popularnym narracjom o masowej grabieży ziemi, badania wskazują, że skala takich przejęć była ograniczona. Dominują raczej modele oparte na kontroli środków produkcji i organizacji łańcucha wartości, które ułatwiają tworzenie narracji win-win. Inwestycje obejmują raczej stopniową ekspansję rynków rolnych w zakresie nasion, środków produkcji i usług, a także poprzez rozwój ośrodków badawczych dostosowujących chińskie odmiany do lokalnych warunków oraz stopniowy wzrost liczby afrykańskich gospodarstw komercyjnych wykorzystujących chińskie środki produkcji rolnej i tworzących popyt na chińskie produkty rolne.
Przykład takich działań można odnaleźć w Mozambiku, gdzie chińskie spółki rolne (np. Wanbao Africa Development Agriculture Limited czy Lianhe Africa Agriculture Development Company) wdrażają systemy kontraktacyjne. Rolnikom dostarczane są nasiona, nawozy i sprzęt, a koszty tych środków potrącane są przy skupie plonów. Co ciekawe, jeden z menadżerów Lianhe Africa miał potwierdzić, że ten model został zainspirowany chińskiej systemem odpowiedzialności kontraktowej wprowadzonym w latach 80. XX wieku. W praktyce oznacza to, że nawozy stają się instrumentem włączania lokalnych producentów w określony łańcuch dostaw. Kontrola nad ich dystrybucją przekłada się na wpływ na strukturę produkcji, standardy uprawy i kanały zbytu – bez konieczności formalnego przejmowania gruntów.
Przyjemne z pożytecznym
Ekspansja Chin w Afryce sięga już 2006 roku, gdy rolnicza wersja „polityki wyjścia” włączyła sektor agrarny do katalogu strategicznych obszarów ekspansji zagranicznej. Tego samego roku szczyt Chiny-Afryka w Pekinie nadał temu kierunkowi wymiar polityczny, wskazując inwestycje rolne i transfer technologii jako priorytet współpracy. W kolejnych latach nawozy – jako najszybszy sposób podnoszenia plonów – stały się naturalnym narzędziem realizacji tej strategii; pozwalały Chinom zagospodarować nadwyżki przemysłowe, a jednocześnie budować relacje zależnościowe w państwach importujących.
Kluczową rolę w instytucjonalnym „opakowaniu” tej ekspansji odgrywają kanały wielostronne, przede wszystkim Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), które mimowolnie pełnią funkcję pośrednika biznesowego i źródła legitymizacji. Współpraca realizowana pod auspicjami ONZ pozwala Pekinowi przedstawiać transfer nawozów i technologii agronomicznych jako neutralną pomoc rozwojową oraz wkład w globalne bezpieczeństwo żywnościowe, ograniczając koszty polityczne presji bilateralnej i wpisując działania Chin w narrację współpracy Południe-Południe. Ta ekspansja jest wzmacniana poprzez fora sektorowe takie jak China-Africa Agricultural Science and Technology Innovation Alliance oraz promocję (często finansowo wspieranych przez chińskie władze) przedsiębiorstw nawozowych – m.in. Kingenty – w strukturach FAO, w tym w ramach programu „One Country, One Priority Product” firmowanego przez chińskiego dyrektora organizacji, Qu Dongyu. W rezultacie nawozy funkcjonują nie tylko jako towar, lecz jako narzędzie wpływu. Co więcej, przy nawet 60% niewykorzystanych gruntów rolnych w Afryce, region ten postrzegany jest nie tylko jako rynek zbytu, lecz jako przestrzeń pośredniego zabezpieczania zasobów poza granicami ChRL.
Równolegle Pekin dąży do budowy globalnych czempionów sektora agrochemicznego i maszynowego, którzy nie tylko sprzedają produkty, lecz współkształtują standardy techniczne i praktyki zarządzania w systemie żywnościowym. Chińskie firmy zwiększają obecność w dystrybucji nawozów i sprzętu rolniczego w Afryce, opierając się na sieciach lokalnych przedsiębiorców – często powiązanych z diasporą chińską. Dzięki ich atrakcyjnym cenom i dostępności posiadają silną pozycję rynkową. W miarę jak rolnicy przyzwyczajają się do określonych produktów i standardów, rośnie strukturalne uzależnienie od chińskich dostawców.
Co istotne, mimo rosnącej aktywności bilateralnej i wielostronnej, Chiny nie dążą obecnie do istotnej rewizji zasad globalnego systemu żywnościowego. Strategia Pekinu polega nie na kwestionowaniu istniejących reguł, lecz na stopniowym zwiększaniu wpływu poprzez kontrolę segmentów łańcucha wartości, budowę przewagi technologicznej oraz osadzanie własnych firm i standardów w praktyce funkcjonowania rynków rozwijających się.
Podsumowanie
Chińska polityka rolna ewoluowała z fazy maksymalizacji krajowego zużycia nawozów w stronę strategii kontroli globalnego łańcucha wartości. Nawozy przestały być jedynie środkiem produkcji, a stały się jednym z podobnych narzędzi politycznych, które pozwalają Pekinowi budować strukturalne uzależnienie partnerów w Afryce. Poprzez umiejętne łączenie narracji pomocy rozwojowej, transferu technologii i legitymizacji działań na forum organizacji międzynarodowych takich jak FAO, Chiny – paradoksalnie – skutecznie zabezpieczają własne bezpieczeństwo żywnościowe.
